(07) 96,98,100,102,105

96. ŚWIATŁO, KTÓRE PRZENIKA
Mały chłopiec został kiedyś poproszony przez nauczyciela o wytłumaczenie mu, kto to jest „święty”.
Przez chwilę dziecko stało wyraźnie skonsternowane, aż wreszcie uśmiech zadowolenia z samego siebie pojawił się na jego twarzy.
– „Wiem już! – zawołał. – Święty to taka osoba, przez którą przechodzi światło”.
Chłopiec będąc kiedyś w kościele, zauważył różnokolorowe witraże z wyobrażeniami świętych i scen biblijnych. Patrzył z podziwem, jak światło poranka prześwieca prze szkło i tajemnicze, piękne figury. Dziecko było oczarowane i ten obraz utkwił mu w pamięci. Matka objaśniła mu wówczas, co oznaczają te figury. Wtedy usłyszał ów wyraz „święty”.
Chłopiec ten wypowiedział większą prawdę, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Święty – to osoba, przez którą przepływa strumień Bożego światła, „poznanie chwały Bożej na obliczu Chrystusa” (2 Kor 4,6).

98. TWOJA RĘKA JEST WIĘKSZA
Papież Juliusz II zlecił słynnemu architektowi Bramante wykonać plan nowego kościoła. Gdy architekt ukończył plan, posłał go papieżowi przez swego synka. Dzieło spodobało się Juliuszowi II, zaprowadził więc chłopca do skrzyni z pieniędzmi i rzekł: – „Nabierz sobie, ile ręką obejmiesz”. Rezolutne dziecko bez namysłu odparło: – „Nabierz Ty, Twoja ręka jest większa”.

100. OTWARTE SERCE
„Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata” (Mt 25,34). Wymowną ilustracją tej prawdy jest opis śmierci papieża Innocentego III, wielce zasłużonego dla Kościoła.
Oto do umierającego przychodzi św. Franciszek z Asyżu. Widzi papieża w agonii trawionego lękiem przed zbliżającą się śmiercią, więc pyta: „Ojcze św., powiedz co uczyniłeś w swoim życiu?” – „Wysoko podniosłem autorytet Kościoła – odpowiada papież”. – „To mało – mówi Franciszek – coś jeszcze uczynił?” – „Organizowałem krucjaty, starałem się odbić grób Chrystusa z rąk mahometan” – „To mało, a co poza tym zrobiłeś?” – „Budowałem kościoły, sprowadzałem zakonników”. – „I to jeszcze mało, co więcej uczyniłeś?” Po zmęczonej twarzy papieża spływał pot – „Dom mój był zawsze otwarty. Każdy biedny, chory, samotny, wszyscy potrzebujący pomocy mogli
przyjść i jeść z mojego stołu. – „To dużo, to bardzo dużo – zawołał św. Franciszek. Ojcze! nie lękaj się śmierci. Bóg czeka cię ze swoją nagrodą”.
„Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych Mnieście uczynili” (Mt 25,40).

102. NA GODZINĘ PRZED ŚMIERCIĄ
Do proboszcza zgłasza się parafianka, religijna kobieta z niepokojem i prośbą, by przybył jak najszybciej do umierającego. – „Któż to taki” – pyta ksiądz. Okazuje się, że to mężczyzna sześćdziesięcioletni, samotny i kompletnie niewierzący. Trzeba jednak próbować przemówić mu do serca w tej ostatniej godzinie.
Kapłan przybywa do umierającego, niestety jest już za późno. Chory jest nieprzytomny, lada moment może umrzeć. Duszpasterz wiedziony tajemnym, Bożym natchnieniem nagle zdejmuje z szyi medalik i zawiesza go choremu. I oto staje się dziwna rzecz. Obecni słyszą tajemniczy dialog. Chory zaczyna mówić jakby do swej matki, dawno już zmarłej: „Przyszłaś do mnie, mamo. Pamiętam, tak dobrze pamiętam jak zawiozłaś mnie jako dziecko na Jasną Gorę. Mówiłaś mi wtedy, że jesteś chora na gruźlicę, że wkrótce umrzesz, dlatego oddajesz mnie pod opiekę Matki Boskiej. Założyłaś mi medalik na szyję i poleciłaś nosić go stale. Niestety, mamo, zrzuciłem później medalik, bo utraciłem wiarę, życie całe prowadziłem bez Boga. Ale Ty przychodzisz teraz do mnie”. W tym momencie spogląda przytomnie na kapłana i prosi o pojednanie z Bogiem. Wyspowiadał się po raz drugi i ostatni w życiu. Matka Boża nie zapomniała o prośbie ziemskiej mamy. Tego człowieka przyprowadziła do Chrystusa na godzinę przed śmiercią.
Nie bierz imienia miłości nadaremnie. Nie mów zbyt pochopnie kocham.
Tego się nie da wypowiedzieć. To tylko róża próbuje wyrazić niewyrażalne i dlatego tak szybko umiera.
(Henryk Jasiczek, Miłość podobna jest do róży)

105. MIŁOŚĆ NIE DZIELI
Małą córeczkę pewnej rzeźbiarki spytano, które z dzieci jest faworyzowane przez jej matkę.
Dziewczynka rezolutnie odparła: „Ona kocha Krzysia, który jest najstarszy, kocha Januszka, ponieważ jest najmłodszy i ona kocha mnie, gdyż jestem jedyną dziewczynką”.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *