(10) 128,133,135,139,140

128. PLE – PLE
Tak zatytułował swoją satyrę znany krakowski poeta Ludwik Jerzy Kern. Była to poetycka przestroga, ile przykrości i zła potrafi wyrządzić najmniejszy z ludzkich organów – język.
„Statystycznie gdyby ująć rzecz całą, Włączając niemowlęta i podlotki, to na 1 Polaka by przypadło
miesięcznie 3 kilo plotki. Co chcecie, deputat niewąski. Ach, plotki, plotki, pikantne zakąski. Cyfra ta, nieco idylliczna, to jest średnia arytmetyczna. W samym Krakowie znam bowiem panie, (o obowiązku upiorny!) który jeśli idzie o plotkowanie, wyrabiają i 500% normy. Ja im się kłaniam one mnie i zaczynamy słodkie ple – ple.
Potem się rozchodzimy w przeciwne strony wiedząc nawzajem o sobie ja: że będę przez nie obrobiony, one: że ja je obrobię. Czytelniku, gdy kiedyś je spotkasz, nie dawaj twierdzeniom ich wiary będą ci wmawiać, że ja jestem plotkarz, one, te stare plotkary.
Nic dodać, nic ująć!

133. WBREW WSZELKIEJ NADZIEI
W epopei filmowej „O jeden most za daleko” młody oficer amerykański rozmawia ze starszym od siebie sierżantem.
– Prosi go przed bitwą, aby dał mu słowo, że nie zginie.
Mężczyzna po dłuższym wahaniu daje obietnicę. Po bitwie widzimy sierżanta jak odszukuje wśród zabitych porucznika, zabiera bezwładne ciało, pod ostrzałem dowozi do swoich i ryzykując sąd wojenny zmusza pistoletem pułkownika – chirurga, by wyciągnął z potwornie okaleczonej głowy odłamek… I dopiero wtedy dowiadujemy się, że konający został uratowany, wbrew wszelkim nadziejom. Powyższa scena filmu pokazuje, jak odbywa się nasze zbawienie, jak wytrwale Jezus dotrzymuje danego słowa.

135. NIEUZASADNIONY ROZWÓD
Po dwunastu latach pożycia małżeńskiego pewne tureckie małżeństwo z Izmiru rozeszło się. W poszukiwaniu nowego partnera zarówno mąż, jak i żona, niezależnie od siebie, zwrócili się do biura matrymonialnego. Komputer przeanalizował wszystkie możliwe warianty i zaproponował każdemu z nich jako idealnego partnera… byłego współmałżonka.

139. POWRACAJĄCY GŁOS SUMIENIA
Szkocka saga opowiada o narzeczonym, zamordowanym podczas weselnej uczty. Kubek z trucizną podał mu jego najlepszy przyjaciel. Dosiadłszy potem rączego konia, uciekł z zamku, gdzie skonała ofiara jego zbrodni. Morderca uciekał przez całą noc. Starał się jak najdalej odjechać od miejsca zbrodni. Gdy błysnął świt, zobaczył znów wrota zamku, z którego chciał zbiec. Zaczął uciekać z powrotem, ale krążył tylko wokół tego zaklętego miejsca. Zrozumiał w końcu, że nie ucieknie, że powracać będzie tu stale, choćby i w sto koni próbował uciec.

140. ROZUMOWANIE NIEDOWIARKA
– Dopóki nie zobaczę Boga, będę zaprzeczał jego istnieniu – powiedział w rozmowie z biskupem młody student.
– A ja – odparł biskup – z tego samego powodu będę wątpił w pana rozumowanie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *