(13) 164,170,173,174,175

164. KTO KOGO?
Tańcowały dwa Michały, jeden duży, drugi mały. Jak ten duży zaczął ryczeć, to ten mały zaczął kwiczeć.
Gdy się dobrze podrapali, to się wreszcie pokochali.
Słowa tego wierszyka posłużyły jednemu z księży jako przykład do kazania na ślubie. Pierwsze pytanie po ślubie: Kto kogo?

170. „ŚWIĘCONKA”.
Pięć lat temu, w Wielki Piątek, mąż Ewy popełnił samobójstwo. Córka i zięć są… buddystami. Uprawiają też jogę, więc meble z dużego pokoju wynieśli. Śpią na prawdziwych siennikach, jedzą z podłogi, palą trociczki (ten zapach drzewa sandałowego nawet się pani Ewie podoba), są jaroszami i organizują co tydzień spotkania prawie łysych osobników. Oddają cześć Buddzie, o czym pani Ewa nie powiedziałaby w życiu nikomu w kamienicy. Ale i tak wszyscy coś podejrzewają. Ile wysiłku wkłada pani Ewa, by sąsiedzi wiedzieli, że ona jednak idzie do święcenia wielkanocnych potraw.

173. NAJWIĘKSZE WYDARZENIE HISTORII
Po powrocie z Księżyca pierwszych astronautów amerykańskich, prezydent Ryszard Nixon powiedział całej Ameryce: „Jest to największe wydarzenie w dziejach świata od dnia jego stworzenia”.
W jednym ze swych przemówień znany kaznodzieja Billy Graham zauważył jednak, że – Narodzenie, Śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa są największym i najbardziej znaczącym wydarzeniem historii świata.

174. MIEĆ ALBO BYĆ
Dwoje młodych ludzi pobrało się przed wojną. Postanowili dotąd nie mieć dzieci, dopóki nie zbudują domu. Składali pieniądze, obliczali skrupulatnie, ile jeszcze muszą dołożyć, aby osiągnąć upragniony cel.
Tymczasem ona normalną koleją rzeczy zachodziła w ciążę – ale za każdym razem „niepożądane”, „przedwczesne” dziecko stawało się łupem zabiegu. Wreszcie dom został wybudowany i urządzony.
Tymczasem wybuchła wojna, mąż poszedł na front i… więcej nie wrócił. Pozostała sama w pięknym domu i w dodatku chora od częstych poronień.
Mijały lata. Wreszcie przyszedł list od męża, że nie wróci gdyż znalazł kobietę, z którą ma dzieci. Te dzieci kocha.

175. „NORMALNOŚĆ”.
H. G. Wells (1866-1946) w powieści „Kraj niewidomych” opisuje przeżycia podróżnika, który zbłądził podczas burzy w górach i znalazł się w nieznanej dolinie. Okazało się, że wszyscy tajemniczy jej mieszkańcy są niewidomymi. Nadto uważali, że to jest normalne – a to, co słyszą od dziwnego przybysza o „widzeniu” świata, przekraczało ich wyobrażenia: tego nie potrafili pojąć.
Uznawszy go za „szalonego” postanowili oślepić, aby uczynić go „normalnym”, czyli podobnym do nich.
Chrystus jest Światłem, które oświeca człowieka, jednak ludzie częstokroć bardziej miłują ciemności… Nie dowierzają Bogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *