(16) 196,197,201,207,208

196. HARMONIA DUCHA
Feliks Mendelssohn-Bartholdy (1809-47), wybitny kompozytor niemiecki, zwiedzał kiedyś jedną z najsłynniejszych katedr w Europie, znaną z bezcennych zabytkowych organów. Po wysłuchaniu starego organisty spytał go, czy mógłby na nich zagrać. Organista, który nie znał kompozytora odparł, że nie leży w zwyczaju, aby obcy grali na tych organach.
Mimo wszystko muzyk zaczął grać. Kościół napełnił się muzyką, jakiej stary organista nie słyszał nigdy w życiu. Wzruszonym głosem zapytał:
– Kim jesteś?
– Mendelssohn – brzmiała odpowiedź.
Oszołomiony organista powiedział wówczas głośno:
– I pomyśleć, że taki stary głupiec jak ja wzbraniał Mendelssohnowi gry na moich organach.

197. DRUGIE WYDANIE KSIĘGI ŻYCIA
Beniamin Franklin (1706-90), amerykański prezydent, wynalazca piorunochronu, pisarz, wydawca książek, był człowiekiem głębokiej wiary. Przed śmiercią sam ułożył sobie epitafium nagrobkowe. Napisał: „Tu spoczywa ciało Beniamina Franklina, podobnie jak okładka starej książki -jej treść wyczerpała się i kolumny liter i złoceń. Leży tutaj jako pożywienie dla robactwa. Jednak samo dzieło nigdy nie zniszczeje, ukaże się raz jeszcze w nowym i piękniejszym wydaniu, poprawione i uzupełnione przez jego Autora”.

201. NAJWAŻNIEJSZA LEKCJA
W przepięknie urządzonym hallu Columbia University w USA znajduje się fresk, który przedstawia Chrystusa wchodzącego w świetlaną wieczność. Za Nim kroczy wielka rzesza ludzi. Z lewej strony napis następującej treści: „Ostateczne przeznaczenie człowieka zależy nie od tego, czy będzie on zdolnym nauczyć się nowych lekcji, poczynić nowe odkrycia i zdobycze. Ale od tego, czy przyjmie on naukę tej lekcji, która mu została wygłoszona niemal dwa tysiące lat temu”. Nauczycielem tej jedynej i najważniejszej lekcji jest Chrystus.

207. A CO POTEM?
Młody student prawa siedział w biurze adwokackim. Znajdował się sam w pokoju. Nagle usłyszał jakby głos rozlegający się z głębi serca: „Co zamierzasz robić po ukończeniu studiów?” Odpowiedź nie nastręczała trudności:
– Oczywiście będę pracował jako adwokat.
– I co wtedy?
– Zarobię pieniądze, stanę się bogatym człowiekiem.
– I co wówczas?
– Wybuduję sobie piękny dom, założę rodzinę, zdobędę szacunek i dobre imię.
– I co potem?
– No cóż… Sądzę, że zestarzeję się i pójdę na emeryturę.
– A co potem?
– Umrę w końcu.
– A co potem?
Słowa te dręczyły go coraz mocniej. Co potem? Co wtedy, po śmierci?

208. CZERWONE ŚWIATŁO
Młody mężczyzna chciał przejść przez zatłoczoną samochodami jezdnię, gdy ktoś położył mu dłoń na ramieniu i ostrzegł: „Uważaj, czerwone światło!”
– Ale i tak wszyscy przechodzą! – odparł zdumiony młodzieniec.
– Niech pan nie patrzy na wszystkich. Niech pan patrzy na światło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *