(17) 209,210,211,214,215

209. A SYN?
Teodozjusz Wielki (ok. 347-395), władca rzymski, wyparł się boskości Chrystusa. Cesarz postanowił uczynić następcą tronu swego syna Arkadiusza, gdy ten ukończył 16 lat. Na uroczystość przekazania insygniów władzy przybyło wielu dostojników, wśród nich również biskup Amfilocus. Teodozjusz wykrzyknął do niego, gdy ten zwrócił się bezpośrednio tylko do władcy:
– Jak to! Czyżbyś nie zauważył mojego syna? Wówczas duchowny zbliżył się do Arkadiusza i kładąc mu dłonie na głowie powiedział:
– Pan błogosławi Cię, mój synu!
Cesarz doprowadzony do wściekłości zawołał:
– To cały twój szacunek, jaki okazałeś następcy tronu, którego uczyniłem równym sobie?
– Panie – odpowiedział biskup – zbyt surowo oceniłeś moje przeoczenie, to że nie potraktowałem twego syna jak równego tobie. Skoro tak jest, to co musi Odwieczny Bóg myśleć o tobie, cesarzu, jeśli ty równego Mu i również wiecznego jak On Syna Bożego degradujesz do poziomu jednego z Jego stworzeń?
Władca chcąc nie chcąc musiał przyznać w duchu, że odpowiedź była słuszna.

210. JAKIE NIEBO MASZ NA MYŚLI?
Dziecko zwraca się do matki:
– Niebo jest tam w górze, prawda? – i pokazuje w powietrze.
– Jakie niebo masz na myśli? – pyta matka.
– No, niebo – mówi dziecko.
– Czy myślisz o niebie pokrytym chmurami, tym, po którym latają samoloty? – cierpliwie pyta dalej matka.
– Nie, o prawdziwym niebie, w którym są aniołowie
– odpowiada dziecko. Wtedy matka mówi:
– Niebo, o które ci chodzi, jest tam, gdzie jest Bóg. A Bóg jest wszędzie. Dlatego i niebo nie jest gdzieś
ponad nami, lecz wszędzie – w nas i wokół nas. Tylko że na razie nie potrafimy go jeszcze zobaczyć. Bóg musi dać nam najpierw inne oczy i inne serca.

211. UKRYTA ZAPŁATA
Biskup francuski, Fenelon ( + 1715), w wieczór wigilijny chciał wynagrodzić trzech robotników, którzy w jego domu wykonywali naprawy.
– Tu na stole – rzekł do nich – leżą 3 złote monety i 3 pożyteczne książki. Niech każdy z was wybierze sobie monetę albo książkę.
Dwóch robotników zdecydowało się bez namysłu na pieniądze. Trzeci zawahał się przez chwilę, w końcu wybrał książkę.
– Mam w domu niewidomą matkę, będę jej wieczorami czytał.
– Biskup uśmiechnął się i powiedział:
– Niech pan otworzy kartę tytułową.
Robotnik otworzył książkę i zobaczył naklejone na karcie tytułowej… trzy złote monety. Dwóm rozczarowanym biskup nie omieszkał przypomnieć:
– Kto przenosi złoto nad to, co przynosi pożytek duchowy, musi się zadowolić mniejszym zyskiem. Kto zaś pragnie dóbr wiecznych, dostanie też i ziemskie. Dlatego Chrystus powiedział: „Szukajcie królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane”.

214. CO BUDZI ZDZIWIENIE LUDZI?
Kto pracuje dla ogółu, nie może za bardzo liczyć na wdzięczność i uznanie innych. Powinien być przygotowany raczej na obojętność i krytykę. W tej dziedzinie życia panuje często dziwna psychologia.
Arystydes Briand (1862-1932), premier Francji, dobrze ją opisał:
Szaleniec przychodzi do sklepu z młotkiem w ręku. Rozbija w „drobny mak” naczynia z porcelany.
Zewsząd zbiegają się ludzie. Stłoczeni wokół miejsca zdarzenia przecierają oczy, otwierają szeroko usta.
Kilka godzin potem wchodzi do sklepu starszy człowiek. Pod pachą trzyma puszkę kleju. Zakłada okulary i zaczyna z anielską cierpliwością sklejać leżące skorupy. Możemy być pewni – nikt, kto obok przechodzi, nie przystanie, aby podziwiać jego pracę.

215. CICHE ZAMYKANIE DRZWI
Gorliwy kleryk zapytał św. Franciszka Salezego:
– Co mógłbym ze swej strony uczynić dla pokoju? Święty dał rozbrajającą odpowiedź:
– Proszę nie trzaskać drzwiami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *